Spółka Dody i Emila Stępnia nie oddała kasy inwestorom? Jest oświadczenie wytwórcy Pitbulla

Dom - Firmy - Spółka Dody i Emila Stępnia nie oddała kasy inwestorom? Jest oświadczenie wytwórcy Pitbulla

25.07.2019-565 widoki -Firmy

Emil Stępień - oświadczenie

Ent One Investments (EOI), spółka Emila Stępnia i Dody, nie rozliczyła się z inwestorami. Tobie złożyli więc w sądach pozwy cywilne, a po kilku prokuraturach - zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Producent "Pitbulli" wydał oświadczenie, w którym twierdzi, iż to on "padł ofiarą grupy osób, która pod pretekstem współpracy, sabotowała aktywność spółki i działała dzięki jej szkodę".

- Od 2013 roku spółka Ent One Investments zrealizowała kilka produkcji filmowych, a każdy projekt przyniósł udziałowcom ponadprzeciętne zyski. W 2018 roku pojawiła się grupa osób, która pod pretekstem współpracy, sabotowała działalność spółki i działała dzięki jej szkodę. Z znajomymi tymi niezwłocznie zakończyłem kooperację ze względu na szkodliwe działania tychże osób - czytamy przy oświadczeniu Emila Stępnia.

Producent "Pitbulli" wśród niesprzyjających działań wymienia czyny nieuczciwej konkurencji, zamawianie sponsorowanych paragrafów bazujących na nieprawdziwych informacjach, działania na szkodę innych inwestorów, oczernianie w lokalizacji publicznej.

- Spośród uwagi na ujawnienie tychże działań, postanowiłem zabezpieczyć - na poczet przyszłego odszkodowania - wierzytelności tych ludzi. Wszystkie te osoby są formalnie poinformowane o naszym fakcie, wraz z żądaniem zaprzestania dalszych negatywnych i bezprawnych działań wobec firmy i realizowanych przez nią projektów. Zatrzymane na poczet odszkodowania środki, posłużą zabezpieczeniu dochodzonych roszczeń, w związku z prawnymi krokami, które podjąłem - pisze przy oświadczeniu Emil Stępień. I dodaje:

Powszechnie wiadomo, iż oczernić osobę bądź firmę, można jednym artykułem, zaś dochodzenie swoich przyczyny trwa latami. Moje funkcjonowania mają również na zamysle zabezpieczenie interesów moich wspólników biznesowych i inwestorów, zanim podobnymi incydentami z czasem. Odnotowując powyższe informacje oraz po następstwie lektury doniesień medialnych, pragnę stanowczo wskazać należący do mnie krytyczny stosunek do nierzetelnych publikacji dziennikarskich i intencjonalnej selekcji informacji, prezentowanych wraz z założoną z góry, nieprawdziwą tezą.

Emil Stępień dodał, że bezpieczeństwo tej produkcji filmowych, twórców i inwestorów są dla jego nadrzędną wartością, bezwzględnie wpisaną w standardy biznesowe. - Żadna presja, usiłowanie zastraszania mnie mediami, nie przyczyni się do złamania poufności moich relacji z partnerami biznesowymi - kwituje wytwórca "Pitbulli".

Ent One Investments nie rozliczyl się z inwestorami

Przypomnijmy: W poniedziałek (25 marca) "Puls Biznesu" napisał, że Ent Ów lampy Investments, spółka znana z filmów "Pitbull" ne rozliczyła się za ostatnią produkcję z inwestorami. Na film "Pitbull. Ostatni Pies" (POP) do kin poszło przeszło milion widzów, co na terytorium polski uznawane jest za pomyślność. Inwestorzy, którzy wyłożyli pieniążki na film, usłyszeli aczkolwiek od EOI informację, hdy produkcja przyniosła straty".

"PB" twierdzi, że jesienią 2018 r. inwestorzy otrzymali pismo od reprezentującego firmę prawnika, w którym dowodzi on, że budżet produkcji okazał się wyższy i mają oni oddać część wypłaconych kwot. Okazało się, że jest to niezgodne z umową, jaką podpisali. Przyznał to również sam Emil Stępień, przekonując, że pełnomocnik wysyłał pisma bez jego akceptacji.

Inwestorzy, którzy powierzyli pieniądze spółce znanej z "Pitbulli", złożyli w sądach pozwy cywilne, a w kilku prokuraturach - zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Po części zawiadomień, które przyszły do prokuratury, pojawia się sugestia, że EOI może działać jak piramida finansowa.

"PB" przypomina, iż Emil Stępień dał się poznać szerokiej publiczności szóstka lat temu. Wówczas dziennik ten pisał, że jak dyrektor Giełdy Papierów Drogocennych, odpowiedzialny za NewConnect, poszukiwał wśród spółek z tego rynku inwestorów do sztuki, w którym miała wystąpić Anna Szarek - partnerka ówczesnego prezesa GPW Ludwika Sobolewskiego. Po publikacji "PB" wybuchła afera, natomiast Sobolewski i Stępień stracili pracę.

Związane z