Inwestycje prywatne leżą. Co wraz z publicznymi?

Dom - Finanse - Inwestycje prywatne leżą. Co wraz z publicznymi?

13.09.2019-846 widoki -Finanse

Inwestycje sektora publicznego w 2017 r.

To najwyższa zagadka polskiej gospodarki minionego roku i wszystko pokazuje na to, że również pierwszych miesięcy 2017 r. Wszyscy obserwatorzy rynku zadają sobie pytanie, kiedy w końcu nad Wisłą ruszą pełną parą inwestycje. Po krajach regionu już można zobaczyć pierwsze symptomy ożywienia. Nasz kraj jednak od nich odstaje. Dlaczego? Odpowiedź wcale odrzucić jest taka prosta.

Wczorajszy raport Narodowego Banku Polskiego o koniunkturze pośród przedsiębiorstw nie pozostawia złudzeń. Choć sytuacja gospodarcza naszego kraju jest niezła, a firmy wykazują wiara w przyszłość w większości obszarów (produkcja, popyt, nowych zamówień, zatrudnienia), jest jedna dziedzina, która to wyraźnie odstaje - wówczas chęć tworzenia nowych inwestycji. Szczególnie wśród prywatnych firm, które zanotowały najgorszy u dołu tym względem wynik od czasu czasów kryzysu finansowego. Szczegółowo to zjawisko opisywaliśmy wczoraj.

Załamanie inwestycji w Polsce

Przypomnijmy, że od początku przeszłego roku obserwowaliśmy silny, pogłębiający się spadek inwestycji w Polsce. W III kw. sięgnął 7, 7 proc. wobec 5 proc. przy II kw. Tak złego wyniku nie było od momentu 6 lat. Dotyczył on zarówno prywaciarzy z Naszego kraju, z zagranicy, oraz całkowitego sektora publicznego.

Najczęściej przytaczanym uzasadnieniem wyraźnego zredukowania dynamiki nakładów na nakłady trwałe (tak to się nazywa w nomenklaturze GUS), szczególnie w odniesieniu do odwiedzenia przedsiębiorstw publicznych, była niska absorpcja środków unijnych dzięki początku nowej perspektywy finansowej 2014-2020. Skąd to wiemy?

Inwestycje ogólne, a środki z Unii Europejskiej

Napływ środków unijnych można dojrzeć szczególnie na rachunku kapitałowym w bilansie płatniczym. Dla nas, jak jak i również krajów regionu jest to przede wszystkim strumień kasy z Unii w obrębie programów strukturalnych. Jakie możliwości na nim widzimy?

"Od początku 2016 r. w przypadku Polski, Węgier i Czech odnotowano wyraźne obniżenie przychodów na rachunku kapitałowym w relacji do PKB (suma za ostatnie cztery kwartały), co sygnalizuje zniżone wykorzystanie środków unijnych na początku nowej perspektywy" a mianowicie piszą ekonomiści banku Credit Agricole.

Foto: Credit Agricole

I rzeczywiście, w wypadku Polski, Węgier i Czech odnotowano spadek inwestycji ogółem w ujęciu rocznym od momentu początku 2016 r., jak było znamiennie wynikiem zredukowania dynamiki nakładów na środki trwałe realizowanych przez rynek instytucji rządowych i samorządowych.

Zobaczcie, jak wyglądał spadek inwestycji na wykresie. Paraliżowi oparła się wyłącznie Rumunia, która pracowała nadal na oparach z poprzedniej perspektywy.

Foto: Credit Agricole

Co ciekawe, w III kwartale 2016 r. doszło do wyraźnego wyhamowania spadku inwestycji w Czechach jak i również skokowego umocnienia na Węgrzech. Trzeba więc zadać zapytanie, co takiego się wydarzyło, że wśród naszych sąsiadów nadeszło odbicie, podczas gdy w Polsce cały czas notujemy zastój.

Problemy mogły wynikać z procedur unijnych, które były związane m. in.:

  • z wymaganego przez Komisję Europejską wdrożenia dyrektyw unijnych
  • konieczności weryfikacji i aktualizacji sektorowych planów inwestycyjnych.

Bez wdrożenia tych funkcji, Unia nie była skora przesłać pieniędzy. Kraje obszaru poradziły sobie z tymże problemem zwyczajnie szybciej aniżeli my. Dlaczego? Według ekonomistów Credit Agricole za opóźnienia odpowiadała m. in. innowacyjna administracja:

Naszym według, opóźnienia ustawodawcze były po części spowodowane zmianami na scenie politycznej po wyborach parlamentarnych w październiku 2015 r.

Inwestycje publiczne przy górę?

W w tej chwili zaczynają się dobre wiadomości. Jakim sposobem piszą analitycy banku, ożywienie inwestycji publicznych na terytorium polski, mocno skorelowane z wydatkowaniem nakładów unijnych, może nabierać tempa. Zgodnie z danymi NBP o bilansie płatniczym po listopadzie ub. r. odnotowano bowiem wyraźny wzrost napływu środków w ramach obliczenia kapitałowego (942 mln euro wobec 33 mln euro w październiku). Dodatkowe 900 mln euro na bilansie może oznaczać spodziewane wychodzenie z dołka.

Poprawy spodziewa się również Narodowy Bank Polski. W raporcie NBP dotyczącym kondycji sektora przedsiębiorstw za IV kw. 2016 r. czytamy, że:

Przedsiębiorstwa publiczne planują zwiększyć liczbę nowych inwestycji w 2017 r. oraz zdecydowanie przyspieszyć dynamikę wydatków, co powinno być wyraźne już na początku roku kalendarzowego.

Specjaliści banu centralnego piszą, że "optymizm przy planach wielkości nakładów sektora publicznego powrócił do szczytów z 2015 r., a w przedsiębiorstwach samorządowych efekt jest nawet nieco lepszy". Widoczny jest obok tym większy niż przy ubiegłym roku nacisk przedsiębiorstw publicznych na inwestycje po zwiększanie potencjału produkcyjnego czy unowocześnianie majątku.

Zapowiadane wzrosty mogą wyglądać imponująco:

Foto: NBP

Kończąc ten wątek, wspomnijmy jeszcze o wzroście PKB. Tak jak na przykład pisaliśmy wczoraj, prawdopodobnie oczywista wątpliwość co do klasy tego wzrostu dotyczy losu inwestycji prywatnych. Trzeba jednak pamiętać, że nie były one w 2016 r. dotknięte takim załamaniem jak publiczne. Poziom zapowiadanych nowych inwestycji prywatnych, aczkolwiek jest zły, wydaje się w miarę stabilny. Inwestycje publiczne mogą zatem pociągnąć w górę rozwój PKB w tym r.. Jak duża to zostanie dynamika? Odpowiedź przyniosą następujące kwartały.

Zauafanie istotą inwestycji

Jednak, żeby mieć tworzący całość obraz sytuacji, do samych suchych liczb należy dorzucić również czynnik społeczny. O takie postrzeganie całego procesu inwestycyjnego apeluje prof. Jan Klimek ze Szkoły Fundamentalnej Handlowej w Warszawie.

- Aby biznes faktycznie ruszył z inwestycjami dzięki miarę naszych oczekiwań, niezbędna jest współpraca. Na nią składają się trzy czynniki - zaufanie, wspólnota interesów i komunikacja. Jeśli 1 z tych czynników równa się zeru, to cała współpraca równa jest zeru. Tutaj nie ma drogi na skróty - powiada Business Insider Polska prof. Klimek.

Według faceta w Polsce zaufanie biznesmenów do urzędników jest jakiekolwiek bądź. - Każdy patrzy w drugiego podejrzliwie - powiada. Należy zapytać o to co ze wspólnotą interesów? "Firmy ciągną w własna stronę. Rzadko dochodzi do odwiedzenia współpracy". Komunikacja? "Mamy do czynienia z kakofonią wraz ze strony legislatorów, forsowania własnych pomysłów na siłę, bez konsultacji".

Słowem, podług profesora obecna atmosfera do podejmowania inwestycji jest zła.

- Nawet samorządy boją się uruchomienia swoich pieniędzy, żeby nie narazić się na kontrolę urzędników - argumentuje ekspert wraz z SGH. - Bez połączonego zaufania i rozumienia się obu stron - biznesu i polityków - w żadnym wypadku nie wejdziemy na takie poziomy inwestycji, jakie chcielibyśmy zdobyć. Zbudować w tej kwestii można tylko coś razem, a nie przeciwko komuś - kończy prof. Klimek.

Związane z